O pełnym prawie rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci....

 ,,Nadszedł czas, aby ojcowie i matki powrócili ze swego wygnania i w pełni podjęli swoją rolę edukacyjną"

 

Drodzy bracia i siostry,

Dziś zastanowimy się nad istotną cechą rodziny, to znaczy jej naturalnym powołaniem do wychowywania dzieci, aby dojrzewały w odpowiedzialności za siebie i za innych. Wydaje się to stwierdzenie oczywiste, ale także w naszych czasach nie brakuje trudności. Trudno wychowywać  rodzicom, którzy widzą swoje dzieci tylko w godzinach wieczornych, gdy zmęczeni wracają do domu. Jeszcze trudniejsze jest to dla rodziców żyjących w separacji, obciążonych tym stanem.

Trzeba się jednak przede wszystkim zastanowić: jak wychowywać? Jaką tradycją dziś dysponujemy, by przekazywać ją naszym dzieciom?

Wszelkiego rodzaju „krytyczni” intelektualiści na tysiące sposobów wyciszyli rodziców, aby uchronić młode pokolenia od szkód  – prawdziwych czy wyimaginowanych – wychowania w rodzinie. Rodzina została między innymi oskarżona o autorytaryzm, deprawację, konformizm, represję uczuciową, która generuje konflikty.

To prawda, powstał otwarty rozłam między rodziną a społeczeństwem, podważając wzajemne zaufanie. W ten sposób nastał kryzys w przymierzu wychowawczym społeczeństwa z rodziną. Objawów tego jest wiele. Na przykład, w szkole osłabieniu uległy relacje między rodzicami a nauczycielami. Czasami są napięcia i wzajemna nieufność. Konsekwencje tego oczywiście spadają na  dzieci. Z drugiej strony, namnożyło się sporo tzw. „ekspertów”, którzy zajęli miejsce rodziców, nawet w najbardziej intymnych aspektach edukacji. Wiedzą oni wszystko o życiu emocjonalnym, osobowości i jej rozwoju, ich prawach i obowiązkach, znają cele, motywacje, techniki. A rodzice muszą tylko słuchać, uczyć się i dostosowywać. Pozbawieni swojej roli, często stają się zbytnio zaniepokojeni i zaborczy o swoje dzieci, aż do tego stopnia, by ich nigdy nie korygować. Mają tendencję do powierzania ich coraz bardziej „ekspertom”, nawet w kwestiach najbardziej wrażliwych i osobistych życia, sami stawiając się w kącie. W ten sposób grozi rodzicom, że wykluczą siebie z życia swoich dzieci.

To jasne, że takie podejście nie jest dobre: nie jest harmonijne, nie dialogiczne i zamiast sprzyjać współpracy między rodziną a innymi instytucjami edukacyjnymi, przeciwstawiają je sobie.

Jak do tego doszło? Nie ulega wątpliwości, że rodzice, a raczej niektóre modele edukacyjne przeszłości miały pewne ograniczenia. Ale prawdą jest również to, że są takie błędy, które mogą popełniać tylko rodzice, ponieważ mogą je zrekompensować w taki sposób, który jest niemożliwy dla kogokolwiek innego. Z drugiej strony, jak dobrze wiemy, doszło do tego, że w życiu mało jest czasu na rozmowy, refleksję i dyskusję. Wielu rodziców „zajętych” jest pracą i innymi problemami, zażenowanych nowymi potrzebami dzieci i złożonością współczesnego życia, są sparaliżowani strachem przed popełnieniem błędów. Problem jednakże polega nie tylko na mówieniu. Co więcej, powierzchowny „dialogizm” nie prowadzi do prawdziwego spotkania umysłów i serc. Zadajmy sobie natomiast pytanie: „gdzie” dzieci są naprawdę na swej drodze? Czy wiemy, gdzie tak naprawdę są ich dusze? A przede wszystkim, czy chcemy wiedzieć? Czy jesteśmy przekonani, że nie oczekują one w istocie niczego innego?

Wspólnoty chrześcijańskie są wezwane do udzielenia wsparcia misji wychowawczej rodziny, i czynią to przede wszystkim za pomocą światła Słowa Bożego. Apostoł Paweł przypomina o wzajemności obowiązków między rodzicami a dziećmi: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3,20-21). U podstaw tego wszystkiego jest miłość którą daje nam Bóg: która: „nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego… Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”(1 Kor 13,5-7).  Także w najlepszych rodzinach trzeba siebie znosić nawzajem, a to wymaga tak wiele cierpliwości! Sam Jezus przeszedł przez edukację domową i wzrastał w latach, mądrości i łasce (por. Łk 2,40.51-52). A kiedy powiedział, że Jego matką i braćmi są ci, „którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8, 21), to ukazał, jak bardzo źródło tych więzi może rozkwitać, aż do wyprowadzania ich poza ich ograniczenia.

Także w tym przypadku łaska miłości Chrystusa dopełnia to, co jest wpisane w naturę człowieka. Jak wiele mamy wspaniałych przykładów rodziców chrześcijańskich, pełnych ludzkiej mądrości! Ukazują oni, że dobre wychowanie rodzinne jest podstawą humanizmu. Jego promieniowanie społeczne jest bogactwem pozwalającym na zrekompensowanie niedostatków, ran, braków ojcostwa czy macierzyństwa, które dotykają dzieci mniej szczęśliwe. To promieniowanie może dokonywać prawdziwych cudów. A w Kościele takie cuda zdarzają się każdego dnia!

Niech Pan obdarzy rodziny chrześcijańskie wiarą, wolnością i odwagą niezbędnymi dla ich misji. Jeśli wychowanie rodzinne odnajdzie dumę ze swego protagonizmu, to wiele rzeczy dla niepewnych rodziców i rozczarowanych dzieci zmieni się na lepsze. Nadszedł czas, aby ojcowie i matki powrócili ze swego wygnania i w pełni podjęli swoją rolę edukacyjną.

 

 

 

 

 

 

 

                                                         Index

 

                         Plotka niszczy jedność Kościoła

Podziały we wspólnocie chrześcijańskiej to bardzo ciężki grzech i dzieło diabła. Dlatego potrzeba nam łaski, byśmy nie mówili źle o sobie nawzajem, ale doznali prawdziwego nawrócenia serca, bo na tym polega świętość. Mówił o tym Papież 27 sierpnia podczas audiencji ogólnej. Tym razem tematem jego katechezy były kolejne przymioty Kościoła: jedność i świętość. Papieskie nauczanie streszczono również po polsku:

„Odmawiając Credo stwierdzamy, że Kościół jest jeden i że jest święty. Jest jeden, ponieważ ma swe źródło w Trójjedynym Bogu, tajemnicy jedności i pełnej komunii. Jest też święty, ponieważ został założony przez Jezusa Chrystusa, jest ożywiany Jego Duchem Świętym, napełniony Jego miłością i Jego zbawieniem. Jednocześnie jednak składa się z grzeszników, którzy każdego dnia doświadczają swoich słabości i niedostatków. Wyznawana przez nas wiara pobudza nas do nawrócenia, do tego, byśmy mieli odwagę żyć na co dzień jednością i świętością, które pochodzą od Boga”,

Jak zaznaczył Franciszek, Jezusowi bardzo zależało na jedności swoich uczniów i modlił się o nią w obliczu swej męki. Tymczasem grzech podziałów w Kościele zaczyna się na poziomie podstawowym, wręcz „parafialnym”.

„Zdarza się przecież, że nasze parafie, które mają być miejscem dzielenia się i komunii, są niestety naznaczone zawiścią, zazdrością, antypatiami... – mówił Papież. – A obmowa jest w zasięgu ręki. Ileż plotek krąży po parafiach! Czy to dobrze czy źle? Może dobrze...? Jeśli ktoś zostanie wybrany na przewodniczącego jakiegoś stowarzyszenia, zaraz ktoś go obmawia. Jakaś kobieta została odpowiedzialną za katechezę – już inne o niej plotkują! Ależ to nie jest Kościół! Tak nie można! Nie wolno nam tak czynić! Nie mówię, żeby zaraz sobie obcinać język, ale trzeba prosić Pana o łaskę, by tak nie robić”.

Czy jest to jednak możliwe, skoro mamy taką skłonność do osądzania innych? Owszem, o ile na pierwszym miejscu nie stawiamy siebie, a raczej to, co nas ze sobą łączy.

„Pewnego razu, w innej diecezji, gdzie poprzednio byłem, usłyszałem ciekawą i piękną uwagę – powiedział Ojciec Święty. – Chodziło o pewną staruszkę, która całe życie przepracowała w parafii. Ktoś, kto ją dobrze znał, stwierdził: «Ta kobieta nigdy nie obmawiała, nigdy nie plotkowała, zawsze była uśmiechnięta». Taką kobietę można by kanonizować choćby jutro! To piękny przykład! A tymczasem, jeśli spojrzymy na dzieje Kościoła, ileż podziałów wśród nas chrześcijan! Także teraz jesteśmy podzieleni. Również w przeszłości toczyliśmy wojny między sobą przez podziały teologiczne. Wystarczy pomyśleć o wojnie trzydziestoletniej. Ale to nie jest chrześcijańskie. Jesteśmy chrześcijanami czy nie, skoro jesteśmy podzieleni? Musimy prosić także o jedność wszystkich chrześcijan, podążać drogą jedności, której pragnął Jezus i o którą się modlił”.

Radio Watykańskie

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone www.parafia-mbcz-garwolin.pl

Parafia p.w. MB Częstochowskiej w Garwolinie

 

Projekt i wykonanie

Agencja Reklamowa Bright-biz.pl   tworzenie stron www Garwolin

 

Odwiedza nas 59 gości oraz 0 użytkowników.

logo-short